piszę do Państwa jako zagubiony mąż z 30-letnim stażem. Nie owijając w bawełnę niedawno zdradziłem żonę i teraz nie wiem, jak jej to powiedzieć. Moją Wandzię poślubiłem praktycznie tuż po zdaniu matury. Od tej pory nasze życie było po prostu cudowne, trójka dzieci, dom na przedmieściach, wielka miłość.
Wszyscy ludzie są podatni na błędy, nie ma w tym nic złego. Mąż zostawił zaniedbaną żonę,screen Google. Mąż zostawił zaniedbaną żonę,screen Google. Wręcz przeciwnie, błędy często nas pobudzają, dodają determinacji, choć oczywiście wielu postrzega to jako osobistą porażkę i jeszcze bardziej psuje. Jestem pewien, że
Tłumaczenia w kontekście hasła "go zdradziłem i widziałem" z polskiego na angielski od Reverso Context: I ja to mu zabrałem, kiedy go zdradziłem i widziałem to na jego twarzy na polu bitwy.
Zdradziłem moją najbliższą osobę, kobietę, która była obecna w moim życiu przez 15 długich lat. Mam 37 lat, mieszkam w dużym mieście, jestem (byłem, bo obecnie został ze mnie cień człowieka) w miarę przystojny, mam nie najgorszą, choć nie porywającą pracę, sporą wiedzę o świecie, zdolność do dyskusji, jestem dobrze postrzegany przez innych ludzi i sprawiam (tu znów
Z żoną znamy sie od kilkunastu lat. Jesteśmy bardzo długo w związku, ale małżeństwem jesteśmy młodym. Nie mamy dzieci. Kilka razy zdradziłem żonę z prostytutkami. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Między pierwszą a ostatnią zdradą minęłą kilka tygodni, ale myśli o zdradzie miałem od kilku miesięcy.
Notorycznie zdradzam swoją żonę i wcale nie żałuję. To prawda, że zdradzam żonę. To prawda, że zdradziłem ją już kilkadziesiąt razy. To prawda, że nie potrafię utrzymać swoich emocji na wozy i lubię kobiety. One jednak same pchały mi się do łóżka i same mnie zachęcały. To ich wina
. [list ojca do redakcji pół roku, kurz sądowej batalii dawno już opadł, podobnie jak emocje, jakie towarzyszyły mojej sprawie rozwodowej oraz staraniom o opiekę nad Tymkiem. Dzisiaj, z perspektywy czasu, łatwiej jest mi opowiedzieć całą historię, która być może będzie drogowskazem dla innych ojców, dla których dobro dziecka jest sprawą nadrzędną. Moja walka zakończyła się zwycięstwem, jednak nigdy nie chciałem rozpatrywać tego w tych kategoriach. Sąd, w którym toczy się sprawa rozwodowa, to nie kort tenisowy czy ring bokserski, gdzie rywalizuje się o wygraną, to miejsce, gdzie tak naprawdę nie ma zwycięzców… Pamiętam, że to był dla mnie bardzo traumatyczny okres – rozwód, którego tak naprawdę wcale nie chciałem, podział majątku oraz decyzje dotyczące 8-letniego Tymoteusza. To było jak sen, początkowo czułem się jak mimowolny uczestnik samoistnie toczących zdarzeń, pod nieustającym pręgierzem presji rodziny Agnieszki oraz poczucia winy, w jakie zostałem wpędzony – godziłem się na wszystko. Na szczęście w porę się otrząsnąłem z tego swoistego letargu i przy wsparciu mamy oraz przyjaciół, podjąłem walkę w słusznej sprawie, związanej z przyszłością mojego syna. Szczera miłość do Tymka oraz świadomość potrzeby podjęcia najlepszych dla niego decyzji, dodała mi skrzydeł i natchnęła do działania, mimo, że wiedziałem, iż droga do celu będzie długa i wyboista, z mnóstwem niebezpiecznych zakrętów…Perypetie mojego małżeństwa z Agnieszką, które nie doczekało „glinianej” rocznicy, pewnie niewiele odbiegały od trudnych, kryzysowych relacji wielu innych par. Myślę, że powodem tego była niedojrzałość pewnych wartości, istotnych z punktu widzenia rodziny, bowiem całe nasze zaangażowanie i energię poświęcaliśmy na aktywność zawodową, żeby jak najszybciej spłacić zaciągnięty kredyt na mieszkanie. Zapomnieliśmy o rzeczach naprawdę ważnych. Nie rozpaczaliśmy, kiedy kilka lat temu, żona straciła pracę, ponieważ na konto regularnie wpływały pięciocyfrowe kwoty z tytułu mojej pensji. Postanowiliśmy, że Agnieszka zajmie się domem i skupi większą uwagę na Tymku. Niestety, monotonia związana z ograniczoną domową przestrzenią, a jednocześnie dodatkowe obowiązki zawodowe, jakie spadły na mnie – sprawiły, że ostatecznie nasze małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Agę ogarnęła frustracja, coraz częściej nie panowała nad nerwami, przez co podsycała awantury, zaczęła też nadużywać alkoholu, a ja stałem się obiektem wzmożonych ataków i niekończących się pretensji. Starałem się jak mogłem, uspokajałem ją, wieczorami zajmowałem się synem, w weekendy udzielałem w kuchni. Być może mogłem dać z siebie jeszcze więcej, bardziej się postarać, nie wszystko było jednak zależne ode mnie. Poczucie winy, jakie umiejętnie pielęgnowała we mnie rodzina Agnieszki i ona sama, sprawiło, że zgodziłem się zostawić jej mieszkanie oraz większość oszczędności. Otrzeźwienie nadeszło kiedy zaczęły ważyć się losy opieki nad Tymoteuszkiem. Postanowiłem walczyć o dziecko, nie dlatego, żeby odegrać się na żonie, lecz z głębokiego przekonania, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla mojego ukochanego syna. Po rozmowie o moim zamiarze z prawnikiem, miałem chwilę zwątpienia, kiedy uświadomił mnie o sądowych praktykach, tendencji i bezlitosnych statystykach – związanych ze staraniami ojców w zakresie opieki nad dziećmi. Niesiony szczerą, ojcowską miłością i instynktem, który utwierdzał mnie w słuszności moich decyzji, postanowiłem pójść pod prąd oraz przełamać panujące stereotypy, iż to wyłącznie matka może właściwie zadbać o potrzeby dziecka. Najlepszym środowiskiem dla prawidłowego rozwoju dziecka zawsze będzie pełna, kochająca się, rozumiejąca i wspierająca rodzina. Kiedy jednak nie jest możliwe wychowywanie pociechy w tak idealnych warunkach, wówczas trzeba umieć pójść innymi – trudnymi, bolesnymi, niedoskonałymi – ale najlepszymi dla niego ścieżkami. I ja nimi mówiące o tylko 4% przypadków, w jakich wyłączna opieka nad dzieckiem powierzana jest ojcu, skutecznie chłodzą entuzjazm i ochotę przed próbą dostania się do tego „elitarnego grona”. Prawnik wyjaśnił mi, że co prawda w większości przypadków pieczę nad dzieckiem faktycznie otrzymuje matka, to należy wziąć pod uwagę sytuacje, gdy sąd wyznacza też tzw. opiekę naprzemienną. Przede wszystkim jednak trzeba zdać sobie sprawę, że niski odsetek przypadków, kiedy to wyłącznie mężczyzna otrzymuje prawo do opieki, jest spowodowany faktem, iż zwyczajnie ojcowie bardzo rzadko wnioskują o takie rozwiązanie. Reprezentujący mnie w adwokat, wyjaśnił mi wcześniej wszelkie uwarunkowania i okoliczności, jakimi kieruje się sąd przy rozstrzyganiu kwestii powierzania opieki nad małoletnim. Ważna jest m. in. więź i relacja z dzieckiem, warunki mieszkaniowe, predyspozycje wychowawcze rodzica itp. Życie nauczyło mnie, że zawsze warto mówić prawdę, dlatego również w tej sytuacji postanowiłem swoje zeznania oprzeć wyłącznie na opisywaniu rzeczywistych zdarzeń, bez żadnego koloryzowania. Zawierzyłem po prostu, że sąd wyda sprawiedliwy wyrok, najlepszy dla mojego syna – w oparciu o obiektywną ocenę faktów i perspektyw. Miałem kilka obaw, ponieważ w ostatnich miesiącach zmieniłem pracę, żeby podjąć jeszcze jedną próbę ratowania małżeństwa, zresztą nieudaną. Co prawda swoje nowe obowiązki zawodowe kończyłem już o godzinie jednak wiązało się to także z ograniczeniem pensji o połowę. Do tego, kiedy ostatecznie Agnieszka wyrzuciła mnie z mieszkania, miałem do dyspozycji kawalerkę o powierzchni zaledwie 33m2, jaką otrzymałem przed laty w spadku po dziadkach. Na szczęście moje obawy były nieuzasadnione, bowiem sąd skoncentrował uwagę również na innych okolicznościach i 12 kwietnia „sprawił” mi spóźniony prezent z okazji moich 35. urodzin – „wygrałem” wyłączną opiekę nad Tymkiem! Co zadecydowało o takim rozstrzygnięciu? Moje skromne warunki mieszkaniowe i ekonomiczne okazały się wystarczające, a co ciekawe, Tymek ma teraz nawet bliżej do szkoły. Opowiedziałem też przed sądem o moich relacjach z synem, o zabawach, wspólnym odrabianiu lekcji, o tym jak wożę go na zajęcia z tenisa ziemnego, którym udało mi się go wcześniej zainteresować. Uznałem ponadto, że przydadzą mu się dodatkowe lekcje angielskiego, na co również wygospodarowałem swój czas. Rodzice mojej żony, występując w roli świadków, nieopatrznie zwrócili też uwagę sądu na problem z nadużywaniem alkoholu przez swoją córkę, ponieważ próbowali obarczyć mnie winą za jej uzależnienie. Przy okazji, zobligowany zostałem przez sąd do opowiedzenia kilku historii o zaniedbaniach i zaniechaniach w opiece nad Tymoteuszkiem, które w mojej ocenie spowodował stan upojenia alkoholowego Agi. Krzyki, przejawy agresji czy wypuszczanie dziecka do szkoły bez śniadania – zdarzały się bardzo często. Po powrocie z pracy, niemal za każdym razem odciągałem też Tymka od komputera, starając się zwrócić mu uwagę na inne obowiązki. Obyło się bez większych przepychanek, Agnieszka uszanowała wyrok sądu, może uznała, że najpierw musi zadbać o siebie. Wiem, że po naszym rozwodzie poznała faceta – widziałem go dwa razy, wydaje się sensowny, nic do niego nie mam, liczę, że zadba o nią. Jeśli moja była już żona poukłada swoje życie, to nie zamierzam utrudniać Adze częstszych kontaktów z Tymkiem. Zobaczymy jak rozwinie się cała sytuacja. Nie jest łatwo, ale dajemy z Tymkiem radę, czasem pomaga nam moja mama. Spędzamy ze sobą sporo czasu, łącząc przyjemne z pożytecznym, np. wspólnie przygotowujemy niektóre posiłki. Dzisiaj z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że nie żałuję zmian i przeorganizowania swojego życia, a uśmiech, jaki częściej gości teraz na twarzy Tymka, utwierdza mnie w przekonaniu, że podjąłem właściwe decyzje. Piotr Post Views: 4 342
Witam, kilka lat temu miałem romans z koleżank± z pracy. Romans trwał kilka miesięcy. PóĽniej zwolniłem się z pracy i wszystko się zakończyło. Żona o tym nie wiedziała. Po roku znów się z ni± spotkałem i znów to zrobiłem. Od tamtej pory nie mam z ni± kontaktu. PóĽniej miałem inn± pracę i 3 miesi±ce temu zdradziłem żonę z nastepn± koleżank± z pracy. Dodam, że 4 miesi±ce temu urodziło się nam dziecko. Żona się o wszystkim dowiedziała. PóĽniej powiedziałem jej o poprzedniej zdradzie. To była tragedia dla mojej żony. Dopiero teraz do mnie dotarło, co zrobiłem. Żałuję tego bardzo, ponieważ zawsze bardzo chciałem mieć rodzinę. Bardzo ich kocham. Wiem, że jestem nikim. Jeste¶my razem, ale żona coraz bardziej my¶li o rozstaniu. Czy kto¶ z was ma podobne przej¶cia? Czy mogę jako¶ pomóc żonie przej¶ć przez to. Żona jeszcze nie wie czy mi wybaczy. Jak my¶licie, czy nasze małżeństwo ma szansę przetrwać? Deleted_User dnia marzec 06 2015 23:49:39 Wiem, że jestem nikim. Dokładnie. A idĽ Ty w buraki ze swoj± fantazj± Deleted_User dnia marzec 07 2015 00:57:08 Żona się dowiedziała... Bo gdyby się nie dowiedziała, to pewnie dalej by¶ bzykał wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka... Czego ty chcesz człowieku, na tym forum? Mamy cię pogłaskać i doradzić, jak kolejny raz masz żonę za przeproszeniem w ch....ja zrobić? Kobieta otrzeĽwiała i ma do tego prawo!!Trzeba było my¶leć głow± a nie gaciami, to bys teraz nie miał dylematów, czy twoje małżeństwo ma szansę przetrwać. Co do innych pytań; Tak, możesz żonie pomóc przej¶ć przez to... Spieprzaj z jej życia czym prędzej!!! Uratujesz kobiecie wiele lat życia. Chociaż to dla niej zrób gnido. Yorik dnia marzec 07 2015 01:40:49 Hi, czy Ty jeste¶ jakim¶ stworkiem z innej planety i o drogę pytasz ? Nie wystarczy chcieć i mieć, trzeba jeszcze wiedzieć jak utrzymać; To tak jak u nas. Najpowszechniejszy ¶rodek komunikacji na naszej planecie to samochód. Do¶ć łatwo go nabyć, jednak czasami kogo¶ nie stać na to, żeby go utrzymać, więc za jaki¶ czas jeĽdzi nim kto¶ inny; Deleted_User dnia marzec 07 2015 01:46:44 Yorik na innej planecie mówi±, że on z Ziemii Yorik dnia marzec 07 2015 02:25:34 Naprawdę?, a to może z Kamczatki, tam były takie przypadki Deleted_User dnia marzec 07 2015 06:50:11 Może być, ale to chyba na prerii na Syberii mononabis dnia marzec 07 2015 07:53:59 Żona na pewno Ci przebaczy, a Ty dalej od czasu do czasu będziesz bzykał wywłoki, które pójd± nawet z żonatym i dzieciatym go¶ciem. Może za jak±¶ dekadę zakochasz się w jednej z nich i odejdziesz od rodziny? Któż to wie? A tak marginesie- nie s±dzę, żeby¶ był autentycznym przypadkiem na tym portalu. Wymy¶liłe¶ to wszystko, bo masz kiełbie we łbie i chciałe¶ się tu z nami zabawić. Jaki¶ student, licealista albo gimnazjalista? Powodzenia. A moja rada na przyszło¶ć- gdy kiedy¶ faktycznie założysz rodzinę, to nie wprowadzaj do swojej rodziny wywłok, które właż± w cudze rodziny, bo skończysz z jedn± nich i będziesz chodził w pięknym porożu przez resztę życia. Deleted_User dnia marzec 07 2015 18:49:17 "Czy kto¶ z was ma podobne przej¶cia" - tak ja k... wszystkiego najlepszego twojej żonie, dobrze wybrała, pogratulować. Deleted_User dnia marzec 07 2015 19:04:39 Skoro co praca, to romans, to wybieraj sobie takie roboty, gdzie tylko panowie na horyzoncie No chyba, że to też nie problem 3 miesi±ce temu zdradziłem żonę z nastepn± koleżank± z pracy. Dodam, że 4 miesi±ce temu urodziło się nam dziecko.(...) Żałuję tego bardzo, ponieważ zawsze bardzo chciałem mieć rodzinę. Bardzo ich kocham. Cóż to za miło¶ć, co to w momencie, który powinien być najszczę¶liwszym z momentów po narodzinach dziecka, Ty wikłasz się w kolejny romans? Bardzo współczuję Twojej żonie - małe dziecko w domu, bez pracy (?) ...jak w potrzasku i do tego to uczucie, że na dobr± sprawę (zakładaj±c, że jeste¶cie młodym małżeństwem) nie wiadomo, ile tej prawdy od pocz±tku zwi±zku było, pytania, kim Ty wła¶ciwie jeste¶... Deleted_User dnia marzec 07 2015 20:00:53 Zaraz zaraz nawet jeszcze doba nie minela od wstawienia tego postu a tu juz na kolesia spadlo wiadro pomyj. Moje zdanie jest takie ze skoro kolo zrobil ten wysilek zeby szperac w internecie i znalezc forum dla zdradzonych i zdradzajacych to cos mu sie chyba w tej lepetynie kolacze ze zle zrobil i szuka wyjscia. No wiec udziele dobrej rady ze strony bylej niewiernej kobiety: wyjscia sa dwa Jedno przez drzwi wyjsciowe z tobolkiem na plecach (w pierwszym rzucie wez chociaz bielizne na zmiane i szczoteczke do zebow)- to jest wyjscie latwiejsze zaznaczam. Drugie to mocne postanowienie poprawy ale uwaga! musi byc szczere przede wszystkim przed toba samym. Zadne tam smichy chichy ze bedzie do brze do nastepnego razu w przeciwnym wypadku- patrz wyjscie nr1. I uszy do gory- jesli zal za grzechy i pokuta zostanie odprawiona jak nalezy- no i oczywiscie otrzymasz rozgrzeszenie- to da sie uratowac malzenstwo Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Zdradziłem żonę i przyznałem się do tego. Podejrzewam, że ona też kogoś ma, ale zaprzecza. Bardzo ją kocham i wiem, że ją bardzo zraniłem. Mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Nie wiem, co mam robić. Proszę o pomoc. Dzień dobry, odpowiedź na pytanie „co robić?” jest prosta – ratować małżeństwo! Piszę tak na podstawie Pana deklaracji, zawartej w tych kilku zdaniach. Wynika z nich, że kocha Pan żonę, zdaje sobie sprawę z wagi swojego postępowania i chce Pan wziąć za nie odpowiedzialność, a do tego wszystkiego jesteście rodzicami. Rozumiem jednocześnie, że Pana prośba o pomoc oznacza pytanie – „jak to zrobić?”. Ten sposób musicie wypracować Państwo razem. Choć w tak dramatycznej sytuacji zachęcałbym do skorzystania z pomocy osoby trzeciej, np. terapeuty pary, który wniósłby do Waszej rozmowy dystans i bezstronność. Musicie zrozumieć w jakim momencie jest Wasz związek – dlaczego doszło do Pana zdrady i o czym świadczą Pana podejrzenia, co do małżonki. Niezależnie zresztą od gotowości drugiej strony do wspólnej terapii, zachęcam Pana do rozważenia indywidualnych spotkań. Byłyby one dla Pana szansą na uporządkowanie własnych emocji, a także źródłem pomysłów, wspierających relację z żoną. Zdrada zazwyczaj jest efektem kryzysu bliskości i zrozumienia, połączonym z brakiem zaangażowania w pracę nad związkiem. Im szybciej do tej pracy wrócicie, tym większe szanse na pozytywny finał. Wojciech Gorczyca Prowadzi terapię indywidualną metodą Gestalt, koncentrując się na wyjątkowości każdego klienta. Za kluczowe uważa zbudowanie i utrzymanie relacji opartej na zaufaniu, pozwalającej zmierzyć się z własnymi ograniczeniami i obawami. Podczas terapii par i małżeństw pracuje w interesie związku, dążąc do wypracowania naturalnej bliskości pomiędzy partnerami. Czytaj więcej…
Witam. Mam problem. Od dłuższego czasu nie wiem, co mam robić? Zacznę od początku. Mam 22 lata, studiuję i pracuję. Od 6 lat jestem w związku z chłopakiem, którego bardzo kocham. Układało się nam różnie, raz było dobrze, a raz źle. Kiedyś on spotykał się z moją koleżanką ze szkoły za moimi plecami, dowiedziałam się o tym po jakimś czasie, wybaczyłam mu. Potem było trochę lepiej. Ale później to ja zawiodłam. Jakieś ponad pół roku temu na imprezie pod wpływem alkoholu zdradziłam go, nie chciałam tego, bardzo tego żałuje. Teraz, kiedy było naprawdę dobrze, on się o tym dowiedział i się wszystko popsuło. Przyznałam się do tego, ale on nie potrafi mi wybaczyć i co więcej, nie wierzy mi, kiedy mu mówię i opisuję jak to wyglądało. Ciągle mówi, że ja kłamię. Chcę to naprawić, obiecałam, że nigdy więcej tego nie zrobię, naprawdę bardzo tego żałuję i bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie życia bez niego. On mówi, że nigdy mi tego nie wybaczy, że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Nie wiem, co mam robić? Trwa to już drugi miesiąc, spotykamy się, rozmawiamy, jest dobrze, a za chwilę jest źle. Pisze mi, że ten związek nie ma sensu, mówi, że mnie kocha, ale nie możemy być razem. Co mam robić? Jak go przekonać, że możemy razem odbudować ten związek? Nie radzę sobie z tym. Kocham go najbardziej na świecie, powoli tracę chęć do życia. Nie chce mi się jeść, nie chce mi się jeździć na uczelnię ani chodzić do pracy, często płacze i myślę, co mogę zrobić żeby naprawić swój błąd. Naprawdę nie chciałam tej zdrady, pod wpływem alkoholu stało się. Nie wiem co dalej? Jak ratować tę miłość? Jak walczyć o to, żeby mi wybaczył i zrozumiał, że naprawdę tego żałuję i że bardzo go kocham? Proszę, pomóżcie mi. KOBIETA, 22 LAT ponad rok temu
Ciąża Agnieszki była najlepszą wiadomością w moim życiu. Nie mogłem się doczekać, kiedy zobaczę swoje dziecko! Od kiedy wiedziałem, że to będzie syn, nic tylko planowałem, jakim będę dla niego ojcem. Oczywiście zamierzałem być tatą idealnym! – Mój ojciec był praktycznie nieobecny w życiu moim i sióstr – powiedziałem do żony. – Nie popełnię jego błędów. Jak tylko mały zacznie chodzić, będę go uczył kopać piłkę i… tańczyć salsę – puściłem oko do Agniechy, bo przecież poznaliśmy się na imprezie latino. – A jak zacznie mówić, będę z nim rozmawiał po angielsku, żeby się osłuchał z językiem, zapiszę go na lekcje gry na gitarze, żeby był popularny w towarzystwie i… – Zwolnij! – roześmiała się moja żona. – Wszystko po kolei! Przecież to na razie będzie noworodek, będziesz go mógł co najwyżej ponosić po karmieniu, żeby mu się odbiło. Trzy miesiące później wziąłem Franka w ramiona To był moment, w którym poczułem się jak król świata! Mój syn, mój dziedzic, moja krew – powtarzałem sobie, patrząc na tego maleńkiego człowieczka. Kiedy Agnieszka wróciła ze szpitala do domu, wyobrażałem sobie, że od teraz wszystko będzie jeszcze lepiej, niż kiedy byliśmy tylko we dwójkę. W moich marzeniach byliśmy idealną rodziną – my z żoną zakochani jeszcze bardziej niż na początku znajomości, oboje uwielbiający naszego syna, on rosnący w atmosferze miłości, ciepła i bezpieczeństwa. Agnieszka jednak dość szybko sprowadziła mnie na ziemię. – Posuń się bliżej do ściany – poleciła mi w łóżku. – Ja śpię od zewnątrz, mały w łóżeczku, ale w nocy muszę mieć miejsce, żeby go kłaść i karmić. Już pierwsza wspólna noc okazała się koszmarem. Franek budził się na karmienie co dwie godziny. Żona najpierw go wyjmowała z łóżeczka i odkładała, potem już jej się nie chciało i mały zasypiał przy jej boku. Ja przyciskałem się do ściany, żeby ona i dziecko mieli jak najwięcej miejsca. Skutek był taki, że do pracy poszedłem kompletnie niewyspany. – I jak tam, tatuśku? – powitał mnie prezes. – Zaczął się już baby blues? Nie miałem nawet siły z nim pożartować. Byłem skonany. Do końca dnia nie mogłem się skoncentrować, bolała mnie głowa, marzyłem tylko, że wrócę do domu, przytulę się do ukochanej, wezmę w ramiona synka i wreszcie odpocznę. W domu powitała mnie góra prania na podłodze w łazience, nieumyte naczynia w zlewie i żona z rozczochranymi włosami w spodniach od piżamy i mojej starej koszuli. – Cześć, kochanie, jestem… – zacząłem, ale tylko uciszyła mnie gestem. – Śpi! – syknęła. – Padam z nóg… Nie zdążyłem nawet jej pocałować, a już leżała na kanapie z zamkniętymi oczami. Zapytałem o jakiś ciepły obiad, ale tylko fuknęła coś niezrozumiale i dalej drzemała. Zjadłem tosta z keczupem. Mały obudził się po dwudziestu minutach, zrywając Agnieszkę z kanapy. – No, cichutko, mamusia już jest. Jesteś głodny, mój maleńki? – Słyszałem jak żona przemawia do synka w pokoju obok. – No, chodź do mamuni! Zajrzałem do pokoju dziecięcego i zobaczyłem, że Aga karmi małego piersią. Wyglądali tak spokojnie, tak pięknie, że podszedłem i pocałowałem żonę w czubek głowy. – Pić mi się chce – powiedziała, nie podnosząc głowy. – Przyniesiesz mi wody? Tylko niegazowanej! Kiedy nakarmiła Franka, dała mi go, żebym go ponosił na ramieniu. Małemu nie mogło się odbić ze dwadzieścia minut, ale kiedy tylko próbowałem usiąść, zaczynał kwilić. Maszerowałem więc po pokojach i przedpokoju, czując coraz bardziej dokuczliwe zmęczenie. Kiedy w końcu go odłożyłem, zaczął płakać i żona przybiegła go przewinąć. Potem zrobiła się pora kąpieli. Miałem pomóc Agnieszce, ale położyłem się dosłownie na pięć minut, a kiedy się obudziłem, była dwudziesta trzecia. Żona spała w naszym łóżku z jedną ręką przełożoną przez szczebelki kojca. Jej palce dotykały rączki synka. Wzruszyłem się na ten widok i kładąc się obok niej, przytuliłem się do jej pleców. W odpowiedzi mruknęła karcąco, żebym dał jej spać. Odwróciłem się do ściany z poczuciem krzywdy. Co ja takiego zrobiłem? Tej nocy także nie przespałem. Franek wylądował w naszym łóżku po pierwszym karmieniu i spał w nim, kiedy ja wychodziłem do pracy. Kiedyś Agnieszka zawsze rano robiła mi kawę i czule żegnała przed wyjściem, ale teraz spała z otwartymi ustami i w mojej rozpiętej koszuli ukazującej mało seksowny biustonosz do karmienia. Po południu zastałem ją już nie w koszuli tylko w rozciągniętym podkoszulku i znowu w spodniach od piżamy. Zauważyłem, że nie umyła włosów. Pranie z łazienki zniknęło. Stało już mokre w misce. – Rozwieś, dobra? – rzuciła żona, pokazując tę miskę. – Dzisiaj ulało mu się sześć razy, za każdym razem musiałam go przebierać… Wieczorem zasnąłem na kanapie przy filmie. Nawet nie wiem, jaki miał tytuł, tak byłem zmęczony. W nocy miałem „powtórkę z rozrywki”, czyli pobudkę co dwie godziny, kwilenie synka i przepychanie przez żonę pod ścianę. Miałem nadzieję, że coś się zmieni w weekend. Chciałem wreszcie porozmawiać z Agnieszką. Kiedyś w soboty rano zawsze uprawialiśmy seks, tego też zaczynało mi brakować. – Przestań! – odpędziła mnie, kiedy próbowałem pocałować ją w szyję, nim mały się obudził. – Mamy jeszcze z pół godziny zanim się obudzi… daj mi spać… Poczułem się sfrustrowany i zły. To, że Agnieszka miała dziecko nie oznaczało przecież, że przestała mieć męża! A odkąd została matką, nie poświęcała mi ani sekundy! Kiedy chciałem się jej pożalić na robotę, zasypiała, kiedy próbowałem się do niej zbliżyć, odsuwała się. Za to dla Franka miała multum uwagi, czułości i cierpliwości! Zrywała się ze snu kiedy tylko zakwilił, kładła go spać w naszym łóżku, ciągle do niego przemawiała i go pieściła. Po czterech miesiącach bez seksu, czułości i uwagi ze strony żony zaczęło mnie roznosić. Czułem się, jakby Franek był moim rywalem! Zabierał mi Agnieszkę! Teraz liczył się dla niej tylko on, a ja zostałem sprowadzony do roli żywiciela rodziny i faceta od rozwieszania prania. Niestety, Agnieszka przestała też o siebie dbać. Nie chodziło tylko o to, że przestała ćwiczyć i wciąż miała kilkanaście kilo więcej niż przed ciążą. Przestała się też malować i dbać o włosy. Od dawna nie widziałem u niej pomalowanych paznokci, ubierała się w byle co, byle tylko było jej wygodnie karmić. Kiedyś była dla mnie uwodzicielska, zależało jej, by mi się podobać, a teraz? Miałem wrażenie, że wolałaby, żebym też stał się aseksualny, jak ona! Nigdy nie miała siły na seks, była wręcz oburzona moimi usiłowaniami. – Ledwie żyję – wzdychała wymownie, więc odpuszczałem, czując, jak ubywa mi męskości. Kiedy Franio miał sześć miesięcy, na stałe wyprowadziłem się z sypialni. Teraz on sypiał z mamą, ja miałem więcej szansy na sen na kanapie. Jakoś wtedy wypadł doroczny wyjazd integracyjny w naszej firmie. Korporacja wysłała nas do luksusowego ośrodka nad jeziorem i zostawiła na dwa dni z gigantycznym zapasem alkoholu. Chyba tylko alkohol mógł sprawić, że przyszły mi do głowy takie głupoty. Nagle, po kilku głębszych, poczułem się znowu na fali! Zachciało mi się tańczyć i porwałem zza stołu asystentkę prezesa. – Fajnie się ruszasz – powiedziałem, bujając ją w ramionach. – Ty też nieźle tańczysz – odpowiedziała i poczułem, że zalewa mnie fala pożądania. Eliza była młodą, atrakcyjną kobietą, a ja nie uprawiałem seksu od miesięcy! Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale moja dłoń zaczęła błądzić po jej plecach, twarz coraz bardziej zbliżała się do jej policzka… – Może wyjdziemy na taras? Tam też jest open bar – szepnąłem jej do ucha i poczułem kiwnięcie jej głowy. Na tarasie ją objąłem. Poczułem ciepło jej ciała i zapach perfum na szyi. Nie opierała się, przeciwnie – położyła dłoń na moim karku i muskała go palcami, aż przechodziły mnie ciarki. Odchyliła głowę, a ja zdecydowałem się, że tej nocy nie spędzę w łóżku sam! Moje ciało pożądało kobiety! Już miałem ją pocałować, kiedy ktoś wszedł na taras. – Eliza! – To był prezes. – Sprawdź, proszę, co się dzieje z panią Dorotą. Od pół godziny przebywa w toalecie. Pospiesz się, wyglądała niewyraźnie. Eliza zrozumiała, że szef każe jej się ode mnie odkleić i z wymuszonym uśmiechem spełniła jego polecenie. – Co ty wyrabiasz, stary? Odbiło ci? – prezes był ode mnie może z dekadę starszy, wiedziałem, że miał żonę i dwoje dzieci. Byliśmy w dość przyjacielskich stosunkach, chociaż ja byłem tylko dyrektorem operacyjnym. – Twoja żona dopiero co urodziła ci syna, a ty chcesz ją zdradzić z asystentką?! To był moment, w którym coś we mnie pękło Czułem się upokorzony tym, że przyłapał mnie z Elizą i że tak bezceremonialnie ją spławił. Ale jeszcze bardziej czułem złość na Agnieszkę! To była jej wina, że zająłem się młodszą kobietą! To ona traktowała mnie w domu jak zło koniecznie, nie chciała mnie dotykać ani się ze mną kochać! Dla niej liczyło się teraz tylko dziecko! – Mówisz serio? – zapytał prezes, kiedy wylałem z siebie te wszystkie żale, popijając whisky, którą podał mi uczynny barman. – Naprawdę uważasz, że to JEJ wina, że obściskujesz się z dwudziestoparolatką na imprezie firmowej? Powiem ci coś, stary… To była długa, męska rozmowa. Jak wspomniałem, mój ojciec był praktycznie nieobecny w życiu swoich dzieci. Nigdy nie rozmawiał ze mną ani o kobietach, ani o seksie, ani o miłości czy odpowiedzialności. Dopiero starszy kolega z pracy, a przy tym szef, sprawił, że przejrzałem na oczy. – Chcesz, żeby ona wciąż starała się być dla ciebie atrakcyjna, ale pomyślałeś, czy ma na to czas? Zaproponowałeś, że zostaniesz z dzieckiem, żeby poszła na siłownię albo do fryzjera? No właśnie – kiwnął głową. – Dziwisz się, że dziecko śpi z nią? A ile razy wstałeś, żeby jej podać w nocy małego do karmienia? A widzisz! – Znowu westchnął. – Chcesz, żeby miała ochotę na seks, ale czy ty byś miał, gdybyś całymi dniami i nocami musiał zajmować się małym dzieckiem? Ona jest zmęczona. Pomóż jej, odciąż ją. Załatw opiekunkę i zaproś ją na randkę! Potem opowiedział mi o swojej żonie i o tym, jak walczył o ich relacje, kiedy kolejno rodziły mu się córki. Przyznał, że i on musiał walczyć z pokusami, kiedy żona była zbyt zmęczona na seks, a wokół niego wciąż kręciły się młode, chętne do flirtu kobiety. – Ale wiesz co? – zadumał się na chwilę. – Któregoś razu załatwiłem nianię na cały weekend i zabrałem żonę do hotelu. W tym samym mieście, raptem dziesięć minut samochodem od naszego domu. W hotelu czekały na nią już prezenty. Voucher do hotelowego spa, nowa bielizna i ciuchy, szpilki, które podobały się jej w internecie. Zrobiła się na bóstwo, a potem zjedliśmy kolację w restauracji. I wiesz co? To była najlepsza randka, na jakiej byliśmy. Jasne, miała parę kilo nadwagi i rozstępy, ale podobała mi się tam wtedy jak nigdy wcześniej! Bo była matką moich dzieci i kobietą, którą poślubiłem! Jeśli naprawdę chcesz odzyskać czułość i uwagę żony, nie myśl, jak ją zmusić, żeby ona zrobiła coś dla ciebie. Ty zrób coś dla niej! Potem nie rozmawialiśmy już o poważnych sprawach. Dyskutowaliśmy o whisky i hiszpańskim futbolu. Eliza nie wróciła na taras, a następnego dnia unikała mnie jak ognia. Kiedy wróciłem do domu, Agnieszka spała z Frankiem na piersi. Ostrożnie go z niej zdjąłem, chwilę ponosiłem i ułożyłem w łóżeczku. – Już jestem – szepnąłem, kładąc się obok niej. – Wyjazd był okropny, ale hotel piękny. Chciałbym cię tam zabrać na weekend. Mają spa i stylistkę. Załatwię opiekunkę i pogadam z mamą, żeby zajęła się Franiem. – Dobrze… – mruknęła i tym razem się nie odsunęła. Rano to ja zrobiłem jej śniadanie, a po południu wróciłem z wiadomością, że ma zarezerwowaną wizytę u ulubionego fryzjera. Ja zostałem z Frankiem. Wróciła z nowym kolorem włosów, cała rozpromieniona i już wiedziałem, że rady prezesa były bezcenne. Kiedy ugotowałem dla niej moje popisowe spaghetti, a potem pozmywałem po kolacji, zobaczyłem na jej twarzy zaskoczenie, ale też wdzięczność. Strasznie chciałem ją przytulić, pocałować, może nawet przycisnąć namiętnie do ściany, ale wiedziałem, że muszę poczekać, aż sama zrobi ten krok. To nie był krok, jak się okazało, tylko gest. Objęła mnie w środku nocy i przytuliła się jak kiedyś. Nie, nie sama z siebie. Wypowiedziałem bowiem słowa, które miały chyba magiczną moc. Mianowicie, kiedy Franek zaczął kwilić w kojcu, a ona usiadła na łóżku, powiedziałem: – Leż, ja ci go podam. Czasami to znaczy więcej, niż „pragnę cię”. A już na pewno może więcej zdziałać! Adam, 32 lata Czytaj także: „Moja córka jest zagrożona z fizyki. Znalazła sobie korepetytora na… portalu randkowym” „Dzieci męża traktowały mnie jak trędowatą i oskarżały o rozbicie ich rodziny. We własnym domu czułam się jak intruz” „Żona jest panikarą. Wystarczył jeden telefon z płaczem od syna, a ona już była w drodze, żeby zabierać go z obozu”
zdradziłem żonę i nie żałuję