Bądź autentyczny: Najważniejsze, abyś pozostał sobą i był autentyczny. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś, tylko po to, aby zaimponować dziewczynie. Prawdziwość i szczerość są kluczowe w budowaniu trwałej relacji. Pierwsza randka z nowo poznaną dziewczyną to wyjątkowy moment pełen potencjału i możliwości. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś. Zamiast tego bądź pomocny, autentyczny i spójny. 🥱 Używanie zbyt wielu ogólników: Chodzi o banalne, bezsensowne lub prozaiczne stwierdzenia, które nie CHANTEL BLACK koronkowe body plus size. 119,00 zł 59,50 zł 50%. Z modelką plus size oraz influencerką Wiktorią Akins (znaną jako Plus Victoria) rozmawiamy o akceptacji, body positive, jej początkach w branży modowej oraz niedawnej przeprowadzce do Niemiec. Wychodząc z domu przybieramy na siebie maskę, która nie daje innym poznać, jacy na prawdę jesteśmy. Nie chcemym żeby inni wiedzieli, jak się zachowujemy, gdy nie ma nikogo w pobliżu. Od czasu, kiedy ludzie uświadomili sobie, kim właściwie są i że muszą żyć w zgodzie z innymi, wszyscy staramy się przypodobać innym. Czy jesteś szczery i otwarty a może owijasz w bawełnę? Tak samo nie udawaj kogoś kim nie jesteś. Szczerość to silny afrodyzjak. Troskliwość; Gdy sytuacja tego wymaga daj kobiecie swoje ramię gdy np. idziecie po krzywym chodniku a ona jest w szpilkach. Tak samo gdy jest zimno lub pada deszcz daj jej swoją kurtkę – ale nie pytaj Nie zgadzanie się z kimś nie jest powodem, aby przestać z nim rozmawiać. Uczymy się, komunikując się ze sobą i doświadczając otaczającego nas świata. Zamiast zamykać sklep i atakować tych, którzy myślą inaczej niż ty, musisz otworzyć się szeroko i zrozumieć, jak komunikować się z kimś, z kim się nie zgadzasz. . Kroczyłam w kierunku kawiarni, aby spotkać się z Rafael'em. Przez większość drogi, starałam się ułożyć w swoim umyśle, słowa które mu powiem, ale kiedy odtwarzałam w głowie to zdjęcie, automatycznie wszystko uchodziło z mojego mózgu, natomiast w moich oczach pojawiała się gorąca ciecz, która po chwili sprawiały, że po moich różowych policzkach zostawał po nich ślad. Starała się być silna dla siebie i nie pokazywać innym, że tak naprawdę jestem kłębkiem nerwów, ale nie wychodziło mi to. Wszyscy przechodzący ludzie, patrzyli na mnie z litością, ktorej nienawidziłam. Przyspieszyłam kroku chcąc jak najszybciej znaleźć się na spotkaniu w cztery oczy z blondynem , aby zakończyć ten koszmar raz na zawsze. Nie wiedziałam co stanie się później, czego będzie ode mnie chciał, a najgorsze było to, że będę musiała na niego patrzeć, na człowieka który wyrządził mi wiele krzywd i sprawił, że w moim życiu pojawiło się wiele przykrych chwil przez jego osobę. Mimo to musiałam być nie ugięta, aby nie stracić przez niego najcenniejszego czego w życiu mam — Rugga. To on sprawił, że po raz pierwszy w swoim życiu zaczerpnęłam choć trochę szczęścia. To z nim przeżyłam niesamowite chwilę, które dały mi do zrozumienia, że jest tym jedynym, z którym chciałabym spędzić całe życie. Wiedziałam, że gdybym nie walczyła o niego, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Nie miałam zamiaru pozwolić mu odejść i mnie zostawić samą. To dzięki niemu mój szarobury świat napełnił się kolorami i radością, której nigdy dotąd nie miałam okazji zasmakować w taki sposób . Dręczona w myślach przez kolejne pytania, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć, szłam w kierunku wyznaczonego miejsca. Im bliżej znajdowałam się, tym bardziej odczuwałam zdenerwowanie, które we mnie tkwiło. Moje nogi były jak z waty, oddechy stawały się coraz płytsze, a serce przyspieszało z sekundy na sekundę. Nie wiedziałam co będzie dalej, ale po to szłam tam, aby móc wrócić do normalnego życia i do człowieka na którym mi bardzo zależy. Niebieskooki trzymał mnie teraz w garści, miałam wrażenie że teraz będę musiała mu tańczyć tak jak on zagra. Miał nade mną całkowitą kontrolę, bo za pewnie wiedział ile znaczy dla mnie jego brat i, że zrobię dla niego wszystko. Kolejne łzy zaczęły spływać po chłodnych polikach, a dłonie trzęsły się z zimna i tych emocji, które cały czas wzrastały i podnosiły mi adrenalinę. Z brunetem nie rozmawiałam od kilku godzin, bo kiedy dzwonił nie miałam takiej odwagi, aby nacisnąć zieloną słuchawkę. Czułam się jak zwykły tchórz, że nawet nie umiałam z nim porozmawiać. Gdybym odebrała na pewno by domyślał się, że coś nie również, że nie mówiąc Rugge prawdy robię źle, ale w tym momencie czułam, że było to najlepszą opcją z wszystkich możliwych. Kiedy znalazłam się już przed lokalem pełnym nieznajomych ludzi, przymknęłam powieki, a po chwili wzięłam głęboki oddech. Chciałabym tą rozmową, móc zakończyć to raz na zawsze i już nigdy nie powracać do smutnych wspomnień związanych z tym człowiekiem. Nie zdawałam sobie sprawy, że ktoś może być zdolny do wszystkiego tylko po to, aby uprzykrzyć Ci życie. Miałam wrażenie, że ból który mi zadaje, sprawia mu przyjemność i satysfakcję. Nie wiedziałam po co w ogóle zrobił to zdjęcie? Zastanawiałam się również nad tym dlaczego to wszystko robi? Dlaczego stara się zrobić wszystko, aby tylko wywołać przykrość i zniszczyć coś co dla innych jest całym światem. Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie samej na te pytania. Postanowiłam wejść tam, zachować zimna krew i nie pokazywać mu, że mam ochotę stamtąd uciec. Automatycznie zaśmiałam się że swoich słów. Karol ty idiotko, jesteś w okropnej sytuacji, bo praktycznie nieznajomy facet, ma twoje nagie zdjęcie, a ty chcesz się nie przejmować tym, podczas rozmowy twarzą w twarz? naprawdę jestem idiotką Pewnym ruchem nacisnęłam klamkę od drzwi kawiarni, a następnie weszłam do środku. Podniosłam swój wzrok, a później zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, w którym panował tłok. Kiedy pośród wszystkich znajdujących się tam ludzi dostrzegłam go, miałam wrażenie, że przestałam oddychać. Zobaczenie człowieka, który sprawił, że twoje ostatnie godziny to było piekło, kosztowało mnie wiele emocji i najczęściej tych negatywnych. Nie Udawaj Lyrics[Verse 1]W świecie krzywych luster i udawanej tak często gryJesteś ty jestem ja taki bytNa kolorowe słowa zbyt megaJa w deklaracje wierze niezbyt terazJak lesby tulą się lukrowe zapewnieniaNie udawaj, że nie chciałbyś wyjść z CieniaPrzytulić pln-a być jak lew nie hienaŻyć jak ten co problemów nie maDługi temat nie udawaj, że wspierasz artystów chłopakuSkoro wolisz ćpanie od rapowych digipackówNie udawaj, że jesteś sercem w tymSkoro chcesz chajs za wywiad mam dla Ciebie pizdo rymRimtimtim wyślę Cię na Krym i nic nie mówNie damy nawet złotówki hipokryto dla tantiemówDawno dawno temu żyli sobie altruiściTeraz pozorów wyścig dla korzyści egoiściKłamią, w oczy udają kogoś kim nie sąKurtyna a za nią iluzji asesorMeksykańca nie zrobi z ciebie w kieszeni kilka pesosJak z grubej pani fit rakiety po tabletkach w miesiącLudzie się cieszą kiedy wyjdzie na ichI mają w dupie, że tanimi chwytamiMówią to życie zrobiło z nas draniNie doszlibyśmy tam gdybyśmy nie udawali[Ref. x2]Nie udawaj kogoś kim nie jesteśNie pusz się jak Kim-ir-sen na mieścieI wreszcie nie kłam dla własnego profituStrzeż się dobrze zapamiętasz ten tytuł[Verse 2]Widzę ten twój wzrok wiem że coś nie graBoisz się przegrać dziś być kompanemChoć mówisz w ogień skocze stanę ramie w ramieZostanę wytrwam wszystko udawane w chujBo co mówicie znów że wspieracie ta muzykęKiedy na miasto całe kupujecie jedną płytęIdzie w pizdu nie chce na was patrzeć o was myślećWbijam w taki sentyment niech was ciśnie zawiśćSprawy nie ma zero konkretów królem ściemaNiby jedna scena w duchu ci nie lubią tamtychCzy to ja się odwróciłem czy cie zawróciły blantyUrwany kontakt wisi kabel i w słuchawce szumCzuje w sobie smutek żal bo wspomnień mamy w chujNie wyrzucę tego z głowy człowiekMiejcie zdrowie szczęście wiesz tyle na ten temat powiemNie jeden udaje że coś ma a szuka wciążTo wewnętrzny głos z którym masz szczery dialogW sumie jedyny szczery do cholery co się stało[Ref. x2] powerpottka Myśl 13 lipca 2011 roku, godz. 12:49 77,9°C Nigdy nie udawaj kogoś kim nie jesteś bo przyjdzie ci zapomnieć kim jesteś naprawdę. Poprzedni tekst Następny tekst 1 pomiedzyTAKaNie to co nie jest [...] powerpottka Tutaj pojawią się opinie do tekstu autorstwa powerpottka, gdy tylko ktoś skomentuje tekst wyświetlony na tej stronie. Od kilku tygodni obserwuję fan page pewnej nowej warszawskiej kawiarni. Jestem zauroczona, bo nie tylko podają w niej dobre desery, bez cukru, wegańskie, piękne, ale do tego komunikacja i klimat prowadzonej strony jest bardzo przyjemny. Wymieniamy się prywatnymi wiadomościami dotyczącymi godzin otwarcia, tego, czy dla dzieci coś się znajdzie i wreszcie po długim czasie oczekiwania podekscytowana pędzę do tejże i czar pryska! Nie ma tam przemiłych dziewczyn, właścicielek, z którymi korespondowałam. Zamiast nich są naburmuszone dziewczyny, które wcale nie przejmują się tym, że właśnie weszłam. Powtarzam głośniej dzień dobry i jedna z nich rozkładając stoliki, pod nosem odpowiada. Rozglądam się z niedowierzaniem i zaczynam się zastanawiać, czy czasem nie pomyliłam miejsca. Ale nie, jestem w miejscu w którym miałam być. Podchodzę do jednej z pań i pytam się, czy mogłabym zamówić kawę. Nie ma u nas kawy odpowiada. Yyyyyy jak to nie ma kawy? No nie ma – dobra, myślę sobie, jak zdrowo to zdrowo, więc kawy nie ma. Ale widzę desery, które wcale nie wyglądają tak ładnie jak na zdjęciach, ale co tam, spróbować można. Pytam więc, gdzie jest toaleta, bo chcę umyć ręce. Pani znów patrzy na mnie, jakbym co najmniej pytała o paszę dla konia i odpowiada u nas nie ma toalety. Jak to nie ma toalety, chcę umyć ręce, zanim coś zjem, mówię, ale czuję się niezręcznie, tłumacząc takie podstawy. Pani jest wyraźnie zniecierpliwiona, ale mówi, że mogę skorzystać z ich służbowej toalety, chociaż nie ręczy za jej wygląd!To jest już koniec moich negocjacji i starania się o to, aby jednak pozostać w tym miejscu. Mówię więc Pani o moich odczuciach i rozczarowaniu. O tym, że czuję się oszukana. Że wcale nie są miłe, że miejsce wcale nie jest przyjazne i że to, co robią na fan page jest wprowadzaniem ludzi w błąd. Że nie widzę w niej przejawu jakiegokolwiek zaangażowania, uśmiechu, chęci i że jest mi przykro. Pani nie patrząc na mnie, odpowiada, pisząc coś na kartce, że jej też jest przykro….Wychodzę, dzwonię do klientki, z którą byłam w tym miejscu umówiona i zmieniam kawiarnię, na taką, którą znajduję jedną przecznicę do domu, myślę o tym, co się stało. O wiarygodności i budowaniu autentycznego wizerunku. Jakże on jest ważny. Jak nie można przesadzić w żadną ze stron. Jakiś czas temu napisałam post o tym, że mówię stanowcze do widzenia ludziom, którzy mi źle życzą. Były różne reakcje. Pamiętam kobietę, którą spotkałam osobiście i z rozczarowaniem powiedziała mi wtedy… wiesz a ja myślałam, że szczęśliwa kobieta to taka, która się uśmiecha, jest miła, pogodzona ze sobą i ze wszystkimi i nie jest agresywna do innych. Bo jako agresję odczytała mój post w którym zdeklarowałam, że nie chcę otaczać się ludźmi, którzy mają na mnie zły wpływ. A wręcz rozstałam się z nimi, mówiąc wprost, dlaczego to razem usłyszałam, że to nie jest dobrze, szczególnie PR-owo, że mówię o tym, co przeszłam w życiu, że miałam kompleksy, że nienawidziłam siebie, że mówię o rozwodzie i na dodatek umieszczam to na swojej stronie www w zakładce – kim jestem. A ja myślę, że bez względu na to, jak to zostanie odebrane, to przynajmniej nikogo nie okłamuję. Nie wstydzę się swojej przeszłości, a wręcz cieszę się z niej, bo jest ona dowodem na to, że można wszystko w życiu zmienić. Nikogo też nie okłamuję, mówiąc, że wszystko jest proste, łatwe i przyjemne. Ostatnio zadzwoniła do mnie klientka, która powiedziała: Pani Justyno, ja wiem, że Pani jest kompetentna, że skończyła Pani tę szkołę międzynarodową, jednak dla mnie najważniejsze jest to, że przeszła Pani podobną historię, którą ja teraz przechodzę. Dlatego jest Pani dla mnie wiarygodna, daje mi Pani nadzieję, że mnie też się uda, wiem, że mnie Pani zrozumie. Chcę się pilnie z Panią spotkać i zacząć program metamorfozy totalnej. Natychmiast!Podsumowując: nie warto udawać kogoś, kim nie jesteś. Kupujemy dla smaku, ale wracamy dla Kolejny dzień, który zacznę od szkoły. Cudownie... Właśnie jestem w drodze do szkoły. Wczoraj zrobiłam sobie wolne, ale dzisiaj już musiałam przyjść do tego więzienia. Nie jest źle, bo spotkam mojego włocha, ale tak aby mój brat nie zauważył nas razem, bo wiem, że gdyby dowiedział się o mnie i o przystojnym brunecie, który zrobił mi mętlik w głowie to byłabym martwa. Gdy byłam już w budynku, spojrzałam na zegarek, miałam jeszcze pięć minut, więc postanowiłam z tego skorzystać i pójść jeszce do łazienki. Gdy miałam już wejść do pomieszczenia, poczułam mocny ucisk na moim prawym nadgarstku i zostałam pociągnięta do jakiejś klasy. Nagle postać odwróciła się, a ja zauważyłam Ruggero, który po chwili zaczął mnie całować, natomiast ja oddawałam każdy pocałunek. Nasze pocałunki były przepełnione namiętnością i tęsknotą. Kiedy zabrakło nam powietrza oderwaliśmy się od siebie. — Oszalałeś? Nie możesz robić tak w szkole. Przecież mógł nas ktoś zobaczyć — powiedziałam patrząc na włocha, który stał bardzo blisko, nagle nastolatek zaczął się cicho śmiać. Natomiast na mojej twarzy cały czas widniała obawa. — Spokojnie, kochanie. Agus by nas nie zobaczył. O wszystko zadbałem — rzekł , a ja się zdziwiłam. — A skąd czy za chwilę nie przyjdzie tutaj przez przypadek? — spytałam, a następnie podniosłam charakereycznie brwi, a potem skrzyżowałam ręce i ułożyłam je na klatce piersiowej. — Nie ma takiej opcji, bo jest na dodatkowych zajęciach — odpowiedział, a potem pstryknął mnie w nos, na co parskłam śmiechem. — A więc na czym skończyliśmy? — zapytał, a następnie znowu wpił się w moje malinowe usta, całował mnie, a ja wcale nie protestowałam. Nastolatek usadowił mnie na ławce, nie odrywając się od moich ust. Po dłuższym czasie zaczął coś mówić. — Musimy...się...pospieszyć... — wybełgotał między pocałunkami. — Nie... mogę... mieć... więcej... nieobecności... — dokończył, a po chwili oderwał się ode mnie. Po chwili zaczęłam się lekko śmiać z włocha. — Co? — zapytał, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. — Ale się zdyszałeś — rzekłam, cały czas się śmiejąc . Brązowooki, też po chwili wybuchnął śmiechem, kierując przy tym swój wzrok w podłogę. Nie trwało to długo, bo po momencie spojrzał na mnie, a ja nieświadomie przegryzłam wargę. — Nie kuś mnie... — wyjęczał, a po chwili złożył przelotnego buziaka na moich wargach i wyszedł z pomieszczenia, zrobiłam to samo po paru sekundach. Idąc korytarzem, zauważyłam Pasquarelliego, rozmawiającego z moim bratem, ale po chwili zerknął na mnie i puścił mi oczko na co się uśmiechnęłam. Poszłam na stołówkę, gdzie za pewne są aktualnie dziewczyny. Nie myliłam się... Ujrzałam je od razu, podeszłam do nich i zajęłam miejsce tuż obok nich. — Cześć wam — powiedziałam, a potem sięgnęłam do plecaka po swoje pierwsze śniadanie i zaczęłam je jeść. — Hej — odpowiedziały chórem. — Widziałyście nowego chłopaka, który ma dzisiaj mieć swój pierwszy dzień w szkole? — zapytała Zenere, co jakiś czas spoglądając na każdą z nas, a my wszystkie — Nie? Jak on w ogóle wygląda? — spytała Gio, a po chwili wzrok Valentiny wylądował, na drzwiach, a na twarzy było można ujrzeć szeroki, cwaniacki uśmiech.

nie udawaj kogoś kim nie jesteś